9 thoughts on “Apokalipsa: Stalin – Władca Świata 2015 Lektor PL FILM DOKUMENTALNY

  1. Stalin chciał wyruszyć na podbój Europy już w roku 1941, może w 1942. Hitler ubiegł go i jako pierwszy zaatakował ZSRR. Związek Sowiecki został zepchnięty do defensywy. Jednak ostatecznie to on okazał się górą. W 1945 r. Armia Czerwona zajęła całą Wschodnią i Środkową Europę. Lecz Stalin nie zamierzał na tym poprzestać. Pragnął w pełni zrealizować swój stary plan. Coś jednak mieszało mu szyki. W Europie znajdowały się już liczne, przybyłe zza Atlantyku wojska amerykańskie. Od lata 1945 Amerykanie dysponowali też bronią jądrową. Stalin nie odważył się więc na wojnę z supermocarstwem. Na razie…
    Rosjanie nie od razu zorientowali się, że zagrożenie atomowe za strony Ameryki nie jest tak wielkie, jak mogłoby się wydawać. W czerwcu 1946 USA posiadały tylko 9 bomb jądrowych (w tym 7 zdatnych do użytku), rok później – 13. Z początku ich ilość wzrastała powoli. Mimo przerażającej siły tej broni Amerykanie mieli jej zbyt mało, by pokonać ZSRR.
    I Stalin zdał sobie z tego w końcu sprawę. Kiedy zakończył całkowite podporządkowywanie sobie krajów Europy Wschodniej, zaczął coraz śmielej poczynać sobie w polityce światowej. Sprowokował kryzys berliński. Dopomógł przejąć władzę komunistom w Chinach. Później przyłożył rękę do wybuchu wojny w Korei. Koreańczyków z Północy wspierał doradcami i sprzętem. To była mądra inwestycja – USA angażując swoje siły w Azji miały ich mniej dla Europy. Sowieccy piloci odrzutowych Migów-15 ścierali się pod niebem Korei z amerykańskimi samolotami. To już była niemal bezpośrednia konfrontacja ZSRR z Zachodem.
    Ale Stalin chciał czegoś więcej. W styczniu 1951 r. wezwani do Moskwy ministrowie obrony państw socjalistycznych usłyszeli odeń, iż „wojna koreańska wykazała słabość Stanów Zjednoczonych”. Dlatego też – oświadczył – zamierza wkrótce zająć militarnie całą Europę.
    Już w 1951 r. zamierzał wysłać sowieckie bombowce uzbrojone w rakiety kierowane przeciwko amerykańskim okrętom u wybrzeży Półwyspu Korańskiego. Jego współpracownicy – Beria, Bułganin, Wasilewski – nakłonili go, by zrezygnował z planu takiego uderzenia. Ich zdaniem ryzyko nuklearnego odwetu za strony USA było zbyt wielkie. Stalin niechętnie przyznał im rację. Rozkazał za to jak najszybciej rozbudować sowiecką obronę przeciwlotniczą, by nie przedarł się przez nią żaden samolot z bombą atomową.
    W 1949 r. na poligonie w Semipałatyńsku przeprowadzono pierwszy próbny wybuch nuklearny. Stalin wszedł w posiadanie ważnego atutu – odtąd i on miał broń jądrową. Chociaż i sowieckich bomb z początku było niewiele. Na początku lat 50. Amerykanie oceniali ich liczbę na około 30. A przecież głowica nuklearna to nie wszystko – trzeba ją w jakiś sposób dostarczyć do celu. Bombowiec Tu-4, skopiowany z amerykańskiego B-29, z racji swego niedostatecznego zasięgu słabo nadawał się do ataku na USA.
    W rezultacie w ZSRR uruchomiono szereg programów zbrojeniowych, koncentrujących się na dwóch dziedzinach: środkach przenoszenia broni jądrowej oraz środkach umożliwiających odparcie atomowego ataku. Narodziły się bombowce strategiczne M-4 i Tu-95 – ich zasięg wciąż budził wątpliwości, ale były to samoloty nowoczesne, zdolne do ataku na USA. Rozpoczęto budowę atomowych okrętów podwodnych. Rozwijając niemieckie osiągnięcia z lat wojny prowadzono prace nad rakietami, w tym i przeciwlotniczymi. Pod koniec 1952 r. powstał rakietowy system obrony Moskwy, którą uznano za zabezpieczoną przed atakiem atomowym. Ruchome systemy przeciwlotnicze miały już niedługo osłonić najważniejsze ośrodki przemysłowe: Leningrad, Charków, Swierdłowsk, Czelabińsk…
    Czy Stalin zdecydował się wtedy na odkładaną od kilku lat wielką wojnę z Zachodem? To możliwe.
    „W 1952 roku cały kraj spodziewał się rychłej wojny – pisze Sergo Beria w swoich wspomnieniach – Zadania sformułowane przez KC mówiły absolutnie jasno: przygotowaliśmy III wojnę światową i będzie to wojna nuklearna. (…) W Europie mieliśmy druzgocącą przewagę. Mogliśmy zniszczyć wszystkie lotniska amerykańskie na tym kontynencie, skierować uderzenia nuklearne na dowolny kraj europejski, w tym również Anglię. Dysponowaliśmy też bronią zdolną wyrządzić poważne szkody Stanom Zjednoczonym”.
    To bardzo śmiałe stwierdzenia. Ale szereg faktów wydaje się świadczyć, że było tak naprawdę.
    Stalin rzeczywiście miał w ręku środki, które w jego mniemaniu mogły mu zapewnić zwycięstwo w przypadku zaskakującego ataku. Posiadał ogromną przewagę w wojskach konwencjonalnych. W lutym 1952 w Europie naprzeciwko 175 sowieckich dywizji stało zaledwie 12 dywizji NATO. Zachodni stratedzy uważali, że niemożliwością byłoby powstrzymanie sowieckiej ofensywy nawet na Renie. Całkiem poważnie brali pod uwagę odwrót aż za Pireneje i na południe Włoch. A przecież nie wiedzieli wszystkiego.
    Na terytorium Zachodniej Europy sowiecki wywiad posiadał specjalne grupy dywersyjne, w przypadku wojny mające niespodziewanie uderzyć na obiekty wojskowe: bazy lotnicze, miejsca magazynowania broni jądrowej, ośrodki łączności, a nawet kwaterę główną NATO w Fontainebleau. Tajne służby ZSRR planowały też zabójstwo Tito – skłóconego ze Stalinem, komunistycznego przywódcy Jugosławii, który przyobiecał Zachodowi pomoc swoich 30 dywizji. Wiadomo również, że w maju 1953 (krótko po śmierci Stalina), sowiecki bombowiec, na którego pokładzie zainstalowano wykradzione na Zachodzie urządzenie identyfikacji radarowej „swój-obcy”, przeprowadził tajny, rozpoznawczy lot nad Norwegią i Wielką Brytanią. Nie został wykryty, mimo iż zbliżał się do NATO-wskich baz i portów. Rosjanie łatwo więc zdołaliby obrzucić je z zaskoczenia bombami jądrowymi. Pierwsze sowieckie atomowe okręty podwodne, które planowano wyposażyć w potężne torpedy z głowicami nuklearnymi, miały wykonać strategiczne uderzenia na porty w USA i Europie. W ten sposób na front nie dotarłyby posiłki ze Stanów Zjednoczonych.
    Zdanie Stalina, że amerykańskie bombowce nie przedrą się nad sowieckie miasta, podzielał np. marszałek Żukow, który w rozmowie z Ławrentijem Berią powiedział: „Zmienił się stosunek sił. Mamy teraz obronę przeciwlotniczą. Możemy wygrać”. Również inni wojskowi byli optymistami i wierzyli, że po kilku dniach ich czołgi będą nad kanałem La Manche, w Hiszpanii i Portugalii.
    Stalin liczył też na potęgę sojuszu ZSRR i komunistycznych Chin. „Czy trzeba się bać? – pisał w liście do Mao Zedonga – Moim zdaniem nie (…). Jeśli wojna jest nieunikniona, lepiej zacząć ją dziś…”. Generał Ostroumow, służący wówczas w sztabie wojsk lotniczych, odniósł wrażenie, że „…stopniowo urabiano świadomość społeczną, a kraj przygotowywano do zbliżającej się próby, a mówiąc dokładniej – do wojny”. „Wszędzie wyczuwało się przerażającą atmosferę, oczekiwano nowych katastrof, o wiele bardziej koszmarnych niż wszystko, co się do tej pory zdarzyło” – wspominał ten okres Arkady Waksberg.
    Stalin nie przewidział jednego – swojej rychłej śmierci. Zmarł 2 marca 1953 r. Nowoczesne typy broni strategicznych, konstruowane w ostatnich latach jego życia, zostały użyte tylko do demonstracji mocarstwowej siły ZSRR w epoce Chruszczowa. Na szczęście…
    P.S.
    Zapał do rozpoczęcia trzeciej, atomowej wojny światowej, przejawiali również ludzie, których na pozór trudno byłoby o to posądzać. Entuzjaści wojny nuklearnej znaleźli się wśród… więźniów sowieckich obozów karnych. „Poczekajcie, gady! Znajdzie się na was Truman! Spadnie wam na łby atomówka!” – takie to okrzyki zdarzyło się usłyszeć strażnikom więzienia przejściowego w Omsku. Aleksander Sołżenicyn, który sam był jednym z krzyczących zeków i później opisał tę scenę w „Archipelagu GUŁag”, dodaje: „głód sprawiedliwości tak nas już udręczył, że wcale nie byłoby nam szkoda życia, gdyby ta sama bomba miała spalić i nas, i naszych katów”. „Do tego stopnia byliśmy zaszczuci. Wojna światowa mogła nam przynieść jedno z dwojga: albo szybką śmierć (…) albo wolność – mimo wszystko.” – tłumaczy Sołżenicyn.
    https://mil.link/pl/czy-stalin-planowal-iii-wojne-swiatowa/
    Dziękuję Najdroższa i Kochana Laurko za kolejną już część filmu o Stalinie. Serdecznie Cię Pozdrawiam i Przesyłam Tobie Mój Piękny i Śliczny Aniołku, Moc Gorących Pocałunków i Życzeń Szczęścia. 👍👍👍👍👍🎥🎥🎥🎥🎥😻😻😻😻😻💖💖💖💖💖😽😽😽😽😽🧞🧞🧞🧞🧞💙💙💙💙💙👸👸👸👸👸🤗🤗🤗🤗🤗🧡🧡🧡🧡🧡😺😺😺😺😺💛💛💛💛💛🐈🐈🐈🐈🐈💚💚💚💚💚👌👌👌👌👌

  2. O Stalinie wiele można powiedzieć ale na pewno nie to, że był debilem jak to niektórzy mają w zwyczaju. W rzeczywistości był to nadzwyczaj skuteczny polityk charakteryzujący się do tego niesamowitym instynktem przetrwania. Urodził się na obrzeżach imperium, którym miał rządzić, w Gruzji. Utorował sobie drogę do władzy i utrzymał się ponad 20 lat, w między czasie wygrywając Wielką Wojnę Ojczyźnianą. Potrafił zawierać sojusze, dla doraźnych korzyści dogadać się z ameryką a później pokazał jankesom środkowy palec. Bez wątpienia był złym człowiekiem – przez jego decyzje zginęło wiele niewinnych osób. Ale był tzw. geniuszem zła. Na Hitlera ciągle były zamachy a najwyżsi generałowie go oszukiwali, za plecami załatwiali swoje prywatne interesy, rabowali dzieła sztuki. Stalin wymusił bezwzględne posłuszeństwo.

  3. W kwestii holocaustu Stalin miał zdroworozsądkowe podejście – NIE DZIELIĆ OFIAR. Żyd mieszkał na terytorium Rosji – powinien liczyć się jako obywatel radziecki. Normalna rzecz a nie jak teraz w dobie chorej poprawności politycznej – tylko biedni żydzi cierpieli, tylko im się wszystko należy, wszyscy inni się nie liczą. W czasie wojny zginęło 6 milionów Żydów. Tylko to się bez przerwy wyciąga. Polacy i Rosjanie to goje i poddani "narodu wybranego" , ich nie ma nawet co wspominać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *